środa, 17 lipca 2013

Odpowiadam

Kilka dni temu zostałam wyróżniona przez Sylwię i zaproszona do zabawy


Bardzo dziękuję za wyróżnienie i niniejszym postem wypełniam moją powinność :)

ZASADY
Nominacja Liebster jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".
 Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania.
 Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała.
 Następnie Ty nominujesz 5 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
 Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

MOJE ODPOWIEDZI

1.Czarne czy białe?  W teorii białe, w praktyce zwykle wychodzi na szaro.

2. W prawo czy w lewo?  
W lewo. Ja mańkut jestem :)

3. Szarlotka czy sernik?  Jeśli mam być szczera, najchętniej schab.

4. Dzień czy Noc?  
Noc.

5. W góry czy nad morze?  
Lubię góry ale jestem wodne zwierzę więc nad morze.

6. Kot czy pies?  
Tu mam dylemat – nie potrafię wybrać.

7. Optymista czy Pesymista?  Optymista. Nieuleczalny. Forever. Always.


8. Blondyn czy Brunet?  
W zamierzeniach był brunet. Jest szatyn... może liczę, że zciemnieje ;P


9. Dzień w SPA czy na zakupach?  
Zdecydowanie SPA.


10. Komedia czy Dramat?  
Dramaty rzadko mnie kuszą, chociaż czasem lubię popłakać dla resetu :)


11. Kino czy teatr?  
Kino. Za rzadko chodzę do teatru…


Chciałabym zaprosić do zabawy 


MOJE PYTANIA

          1.  Jesteś szczęściarą czy pechowcem?
 „        2.  Grosik do grosika” czy „niech się dzieje, ja szaleję”?
          3.  Anielsko dobra czy diablo sprytna?
          4.  Walczysz czy odchodzisz?
          5.  Jaką tajemnicę najbardziej chciałabyś zgłębić/na jakie pytanie poznać odpowiedź?
          6.  Jakie danie wybrałabyś na swój ostatni posiłek?
          7.  Twój najważniejszy zmysł?
          8.  Czynny sportowiec czy kanapowy poczytywacz?
          9.  Więc chodź, pomaluj mój świat… na żółto czy na niebiesko?
        10.  Owoce czy warzywa?
.       11.  Pogoda żeglarska czy upał-patelnia?


piątek, 12 lipca 2013

Kiedy pada.

Dni jak ten, kiedy od rana pada nam na głowę, mają swój specyficzny urok. Luśka w ogóle się cieszy z deszczu – w końcu to woda, kalosze można włożyć, w kałużach poskakać… a błoto to taki przyjazny materiał kosmetyczno-budulcowy ;)
Dla mnie deszczowy dzień oznacza więcej czasu w domu. Pomiędzy godzinami czają się chwile tylko dla mnie, pięciominutówki z herbatą albo telefonicznymi plotkami. W antraktach sztuki o garnkach i ścierkach momenty refleksji i zamyślenia :) To nic, że pochmurno. Że świat wokół w szarościach – ja lubię szarości i lubię deszczową ciszę. Poza tym… wieczory po deszczu mają swoją magię.


Jakoś tak dobrze się zrobiło i z dużą pogodą spoglądamy ostatnio w naszą rodzinną przyszłość :D

poniedziałek, 1 lipca 2013

Luśka lubi

Poranne lenistwo. Po tacie z pewnością :) Nie dotyczy to oczywiście weekendów, kiedy staje rześka jak skowronek zanim jeszcze na dobre się rozwidni ;)

Malować. To kolejna faza, przyszła zaraz po naklejkach :) zaczęła się od kupionych przez matkę rodzicielkę (w tej roli ja) akwareli celem stworzenia laurki na dzień taty. I miłość do malowania wybuchła w Luśce potężnym płomieniem. Farby wodne, do wanny, plakatówki, do malowania palcami. Technika dowolna. Temat, cyt. Dom, miau (czyt. kotek), ato (czyt. auto), dzidzia, tatuś, mamusia, balon, jajo… tu akurat trwa ciągły progres :D


Mleko. Dopóki budziła się w nocy, jakoś mi się to w oczy nie rzuciło. Teraz ,kiedy budzi się rano, komenderuje (bardzo ładną polszczyzną nomen omen): Mamo, idź rób mleko dla Poli. TERAZ. Musi być mleko wieczorem i rano. Bezwzględnie.

Śpiewać. Podśpiewuje sobie przy zabawie, tworzy nowe piosenki. Na całe gardło śpiewa przez balkon „Dino pociag naaaasz, Dino pociąg nasz”, „dzit ma baldzo otle tły”, „jadą jadą misie”, „witamiti, witamiti” i „szczota, pasta… bo to baldzo rzecz, zdlowe żeby mieć”.

Makaron. Najlepiej w rosole, ale jak będzie w czymś innym to też ok. a i suchym nie pogardzi :P „Matalon” i już! 

Z dialogów rodzinnych:
-Polusiu, z czym chcesz mięsko? 
- może z matalonem. 
-ale makaron masz już w zupie, to może z kaszą?
-a możeee… z matalonem?
- a z ziemniaczkiem?
-a możeee… z matalonem?


Wspinać się. Na schody (mamo! Pola siama!), na piaskowe/żwirowe górki, na krzesła, stoły, zjeżdżalnie. Skupienie ma przy tym na twarzy aż miło :)


Samochody. Daremne ciocio-babciowe ładowanie lalek do wózka i propozycje w stylu: połóżmy lalę spać, zabierz lalę na spacer, itp. Lalki lądują na podłodze w ciągu kilku sekund. W wózku wozi się Luśka sama, ewentualnie może przewieźć pociąg. Albo niebieskiego citroena. Chociaż samochodem lepiej się jeździ niż go wozi :) Nie ma więc mowy o ulubionych pluszakach. Jest lokomotywa, koparka, gazik i rzeczony citroen. A poza domem, olaboga! Dźwig! Autobus! Pociąg! Osobówka… łeee mamo, takie małe ato :)

Biegać. Kilkanaście razy dziennie, szturcha mnie palcem mówiąc: Mama doni, Pola ucieta! I zwiewa :D A ucieka coraz szybciej. Lubi tańczyć. Kręcić się w kółko, podskakiwać. A ja lubię patrzeć na jej zziajaną ale szczęśliwą buzię.

Owady. Muchy, bąki, komary, pszczoły, osy, ważki, motyle, mrówki, żuki gnojarki, pająki i w ogóle wszelkie „lobaki”. Uwielbia. Kuca i obserwuje (Szczęśliwie udało mi się ją odwieść od łapania, zwłaszcza gryzących indywiduów), szturcha, albo inaczej – zachęca do podjęcia aktywności :D I komentuje.


Wodę. W każdej postaci. Na szczęście wszyscy już do tego przywykli i nawet babcie nie próbują jej przemycić soczków/herbatek/napojów. Nie lubi i już. Woli wodę :) Wodę lubi też w konewce, w akwarium, psiej misce, basenie, jeziorze czy morzu. Raczej chłodną niż ciepłą i w dowolnej ilości. Powiedzenie że umie pływać byłoby wielkim nadużyciem, ale z makaronem albo w rękawkach radzi sobie nieźle :D



P.S. Jeśli trafi tu ktoś bieglejszy w blogowej sztuce, to może wyjaśni mi, co za szajs pojawia się na moim blogu, dlaczego i jak się tego pozbyć? Plizzz! EDIT: Sroka, I love you !!!