piątek, 16 sierpnia 2013

Gdzie, jeśli nie w domu?

„W co się bawić? W co się bawić,
Gdy możliwości wszystkie wyczerpiemy ciurkiem?
 Na samą myśl pot zimny zrasza zaraz czoło
 I mniej wesoło pod Czerwonym ci Kapturkiem

 W co się bawić? W co się bawić?
Tych wątpliwości nie rozwieje żadna wróżka,
 Kopciuszek dawno przestał grać w inteligencję,
Inteligencja już nie bawi się w Kopciuszka.

 Niedobrze jest, gdy czyha nuda,
 Gdy nie chcesz grać już w berka czy czarnego luda,
 A kiedy nawet już nie będą miały wzięcia
 Szare komórki do wynajęcia”
                                                                                                 Wojciech Młynarski "W co się bawić"


Pomysłów na zabawy w domu na razie nam nie brakuje. I nuda w oczy nie zagląda, co to to nie! Czasem jednak trzeba wyjść do ludzi. W obliczu zbliżającego się żłobka  a później przedszkola spotkaliśmy się z sugestią, że dobrze by Luśce zrobiły zajęcia grupowe. Rozpoczęłam więc poszukiwania. Olsztyn nie jest dużym miastem i jakoś nie słychać w nim głośno o morzu atrakcji dla maluszków. Miejsca takie jak Figlolandia, Bajka czy Małpi gaj odwiedzaliśmy już wcześniej i fajnie że  są.  Zależy mi jednak na jakiejś zorganizowanej formie, bo ganianie w kółko samopas po dowolnej przestrzeni Luśka ma opanowane do perfekcji ;) Podobnie jest z basenem – olsztyńskie „Bąbelki” zaliczyliśmy ponad rok temu i od tej pory basenujemy się z upodobaniem samodzielnie. Atrakcyjność bąbelkowych zabaw skończyła się dla Poli jeszcze przed końcem kursu a na zajęcia nauki pływania dla przedszkolaków jest jeszcze za mała. Więc co w zamian? Zagrzebałam się w Internecie i odkryłam , że jest  nadzieja!   

Pierwsze miejsce w które trafiłam to portal edudzieci.pl, gdzie można znaleźć In formacje o zajęciach dla dzieci, miejscach wartych odwiedzenia oraz o aktualnie trwających promocjach czy akcjach skierowanych do dzieci. Mnie zainteresowały ‘skaczące pchełki’ oraz ‘przed-przedszkole’  organizowane przez Strefę Rozwoju .

Są też zajęcia ‘szkraby i muzyka’ proponowane  przez Szkołę Muzyczną Yamaha. Niby proste, ale wiadomo że nic tak nie rozwija dziecka jak ruch, muzyka i rytm. Przeznaczone są dla dzieci w wieku od 18 mcy do 4 lat.

W Abecadle, bibliotece dla dzieci znajdującej się w CH Alfa, dla maluchów 1,5-3 lat organizowane są zajęcia ‘bajkoteki malucha’. Jedno popołudnie w tygodniu- głośne czytanie bajek, projekcje bajek i zabawy plastyczne bazujące na utworach literackich.

W domu kultury Akces rok temu wystartował Klub Aktywnego Malucha. Zajęcia uczące zasad panujących w grupie rówieśniczej połączone z nauką i zabawą odbywają się niestety (dla mnie) rano między 10-11. My niestety odpadamy, ale to ciekawa propozycja. Z informacji internetowych wynika, że podobne inicjatywy wprowadziły domy kultury na Nagórkach (Na Górce) i Jarotach  (17) ale brak do nich odnośnika w sieci. Co więcej, znalazłam informację o tym, że takie zajęcia przeznaczone są dla mieszkańców poszczególnych osiedli, nie wiem więc czy można sobie spokojnie wybrać miejsce, czy też trzeba sprawdzać w ,lokalnym DK.

Znalazłam też coś o nazwie ‘kraina pomarańczy’, gdzie podobno organizowany jest szeroki zakres tematyczny zajęć dla dzieci już od roczku. Poszukiwania strony pod wskazanym adresem spełzły na niczym, więc jeśli któraś z Olsztynianek ma bardziej aktualne informację, to proszę o info :)

Jest jeszcze Kreatywka, ale na stronie tylko bardzo ogólne informacje więc nie wiem co planują na ten rok. 

Zajęcia ruchowe dla maluszków, pełne rytmicznej muzyki to okazja żeby się wyszaleć. Domifika wydaje się więc receptą na ruchliwą dwulatkę :D

Dla nieco starszych dzieci fajny program mają olsztyńskie szkoły tańca. Trzy- czterolatki znajdą coś dla siebie u w szkole tańca Pavlović (Tany Tany), i w centrum Wasilewski-Felska. Ba! Są nawet zajęcia baletu, flamenco albo tańca irlandzkiego w Studiu Animacji RYTM. Na te atrakcje Luśka jest jeszcze za mała, ale skrzętnie odnotowuje, bo jeśli dalej utrzyma się jej pasja do kręcenia pupą w takt muzyki, to na pewno w przyszłości skorzystamy :)

Mamy też w Olsztynie rodzinną kawiarnię – mama caffe na Pieczewie. Oczywiście są w mieście inne kawiarnie i restauracje mianujące się przyjaznymi dzieciom, ale w tej kategorii musimy gonić bardziej cywilizowane miasta, bo samo wystawienie kompletu mebelków z IKEI nie czyni jeszcze z lokalu miejsca przyjaznego dziecku :D Jednak nic straconego, mam nadzieję!


Tyle mi się udało wyszukać i zamierzamy stopniowo zwiedzić wszelkie dostępne maluchom atrakcje. A co! Jeśli słyszałyście o czymś jeszcze, dajcie cynk – chętnie uzupełnię naszą listę :D

wtorek, 13 sierpnia 2013

Jaką będziesz starszą siostrą?

Ostatnio często zadaję sobie to pytanie patrząc na Polę. 


Mam w domu zupełnie niesamowitą, niepowtarzalną dwulatkę. Pogodną i uśmiechniętą, rozgadaną i rozśpiewaną. Ciekawą wszystkiego. Włażącą i wspinającą się wszędzie – gdzie się da i gdzie teoretycznie się nie da ;) Kochającą zwierzęta mniej lub bardziej futerkowe (a naszą Miećkę darzącą uwielbieniem) . Prowadzącą arcypoważne rozmowy z nami, dziadkami, a także z dziećmi na placu zabaw, podwórkowymi kotami i drewnianą królewną :D Kocham ją nad życie – jest mądra, zabawna i z całą pewnością ma dobre serduszko. 



Ale jest też niepokorna, asertywna i przyzwyczajona do niepodzielnej uwagi wszystkich otaczających ją dorosłych. Jak sprawdzi się jako starsza siostra? Jak przygotować ją do konieczności podzielenia się uczuciami  i czasem rodziców z maleństwem, które się pojawi? Jak rozmawiać, co mówić, żeby ta zmiana nie oznaczała dla niej łez niezrozumienia i poczucia odrzucenia? Ja sama muszę chyba poukładać sobie w głowie to i owo. A może przesadzam? Może najlepsza okaże się naturalność i wejście w nową sytuację bez specjalnej napinki…  Do tej pory wszystkie przełomy nadchodziły, okraszone moimi nerwami i strachem a potem przechodziły spływając po młodej w zasadzie bez śladu. Tak było z odstawieniem od piersi, pożegnaniem smoczka, wreszcie z przeniesieniem do własnego pokoju. Po prostu zmiana i już – zero nerwów, płaczu, strachu. Wyjątkowo elastyczna i odporna wydaje się być ta moja córka. Jednak pojawienie się rodzeństwa to chyba coś więcej… co sądzicie?