środa, 29 stycznia 2014

Nowy rok, stare buty

Znowu przechorowałam dwa tygodnie :( Podmianka 13 na 14 z początkiem stycznia niewiele zmieniła i niestety tym razem skończyło się na antybiotyku. Słowo daje, przechorowałam całą ciążę. I mimo wszelkich porównań, dolegliwości czy wiekopomnych momentów, to jedno pozostanie mi w pamięci po ciąży numer dwa. Nic innego mi tak upierdliwie życia nie utrudniało przez ostatnich osiem miesięcy ;) Tymczasem ostatnia prosta i wiemy już, że w marcu nastąpi nieuchronne powiększenie babińca : D Ja się ucieszyłam jak nie wiem co, Małż zaczął rozważać nabycie stada psów/kotów płci męskiej dla przywrócenia równowagi (rybki się nie sprawdzają, nawet pan akwarysta nie ma pewności). Trwają debaty imienne...chociaż, w zasadzie to moje monologi. Dumny ojciec zapiera się wszystkimi kończynami przed wcześniejszym wyborem grożąc poważnymi konsekwencjami ;) Luśka też ma swoje typy... w zależności od aktualnie obejrzanej/przeczytanej bajki może być Gucio, Butek albo Po :)