Rzutem na taśmę, tuż przed Dniem Kobiet, powitaliśmy na świecie córkę numer dwa :) Po raz kolejny znienacka i niezupełnie zgodnie z planem, ale efekt przeszedł nasze oczekiwania ;P Za wcześnie jeszcze na relację porodową i szersze wrażenia z powrotu do domu... musimy trochę okrzepnąć i nabrać dystansu. Ale będzie, z czasem. Na powitanie Tosia w wersji "pierwszodniowej"
ja przytulam :* i Synu mój też przesyła "tuli tuli"
OdpowiedzUsuńDzięki obojgu :*
UsuńTulimy!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńOj, dziękuję bardzo!
Usuńściskam
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
Usuńtulę i ślę ciepłe myśli :*
OdpowiedzUsuńDzięki... rzeczywistość wskazuje nieubłaganie, że im cieplejsze tym bardziej się przydadzą :)
UsuńOjjjj...I ja tulę ciepło...Co się dzieje?
OdpowiedzUsuńból istnienia miałam... taki generalny:) Do tego Luśka żołądkową wirusówkę, paskudna rozmowa z szefową i kilka innych nieciekawych newsów. Heh...
Usuńmy też:**
OdpowiedzUsuńOj, dzięki :) Dobrze, że na kogoś zawsze można liczyć. Wstałam dziś rano licząc, że oto mój świat zacznie się od czystej karty... ale to się chyba nie da w poniedziałek.
OdpowiedzUsuńprzytulamy mocno, mocno!!!
OdpowiedzUsuń