Wysiada nie tylko Polisz Tap Madl, ale nawet Tap Madl World ;p Śliczna jest Pola, a czapce też bym się nie oparła (mam straszna jazdę na czapki i sweterki :) )
Rąsia w buzi być musi, nawet sesja nie jest w stanie tego zmienić :)))))) Czapkę wprawdzie pożyczyłyśmy, ale jak sobie patrzę na tą moją małpkę przerobioną na sówkę, to sama na taką czapę zachorowałam. Dzieki za komplementy...przekażę na uszko :D
Dziękujemy pięknie za komplementy :) Oczy szczęśliwie już się po szpitalnej zawierusze rozjaśniły więc mogę codziennie podziwiać...czapka ciągle w planach :)))
To chyba najdłużej pisany przeze mnie post. Zaczęłam go pisać w 2014 roku i od tego czasu ciągle na nowo go przemyślam, modyfikuję. Bo to najważniejsza z moich misji i jednocześnie najtrudniejsza. Także nie wiem, czy ta wersja jest już ostateczną ;) Po pierwsze rodzina. Skała. Ostoja. Żelazny punkt z życiorysie, niezmienny, ciepły i bezpieczny. Staramy się budować w dzieciach poczucie bezpieczeństwa w rodzinie. Wynikające z poczucia przynależności, z zaufania i miłości. Mamy ogromne szczęście, bo oboje mamy dobre wzorce rodzinne. Pochodzimy z ciepłych, kochających się domów, co zbudowało nas na tę dorosłość w której sami tworzymy nasz DOM. Mamy też dzięki temu szeroki, ciepły i pełen miłości krąg bliskich osób, w którym nasze dzieci mogą bezpiecznie wzrastać budując swoje "ja". To nie do przecenienia i, zwłaszcza patrząc z perspektywy dzieci niełatwo nawiązujących kontakty rówieśnicze, najlepsze co można im zaoferować. Po drugie dobroć. Niby takie proste. Wierzę, że warto być...
Z choinki powoli opadają igły i czas pomyśleć o tym, co przed nami. Piękne mieliśmy święta. Pogodne, rodzinne, snieżne. Luśka oszalała na punkcie Mikołaja, zdaje się że zostaną dobrymi przyjaciółmi ;) Pierwsze święta we czwórkę. Kudłata niewiele rozumie ze świątecznego zamieszania, ale bycie razem w wymiarze 24h bardzo jej odpowiada. Nam wszystkim jest z tym zresztą bardzo dobrze :) Ciepło, smacznie, wsród bliskich. Bez pośpiechu i poganiania. I na dodatek śnieg spadł! I sanki były. I śnieżne wojny. Czego chcieć więcej od świąt? Końcówka roku jest zawsze moja. Taka ze mnie wystrzałowa dziewczyna ;) W tym roku Luśka zaskoczyła mnie urodzinową laurką. Pierwszą własnoręcznie i z nieprzymuszonej woli narysowaną. Picasso się chowa :) I oto mamy nowy rok. Świeżutki, jeszcze pachnący nowością. Czekający aż określimy cele, plany, marzenia. Dla mojej rodziny to kolejne kroki milowe. Kudłata skończy pierwszy rok życia, Luśka pierwszy rok przedszkola. Będziemy ł...
Udało się! Długo nie chciałam się chwalić, żeby nie zapeszyć, ale od kilku miesięcy Luśka korzysta z pieluszek tylko na noc i dłuższe podróże. Radość nasza wielka tym bardziej, że już wkrótce wydatki na pieluchy ulegną co najmniej podwojeniu (!). Jest więc realna szansa na uniknięcie rodzinnego bankructwa ;))) Młoda Dama dumna jest z siebie prawie tak jak my... ale nasza droga do pożegnania pieluszek była długa i kręta, oj kręta! Luśkowa przygoda z nocnikiem zaczęła się około 10 miesiąca życia. Opiekujący się Polą dziadek, jako jednostka uparta i konsekwentna, sadzał małą dupkę na nocnik regularnie. Siadanie odbywało się chętnie i bez oporów, ze skutkami jak to w tym wieku bywało różnie. Udało się, albo i nie, ale każdy sukces witany był z ogromnym entuzjazmem. Niestety nie mogę powiedzieć, żeby nocnikowy bakcyl został chwycony. Nie wiadomo też dokładnie co się stało (każdy z zainteresowanych, poza Luśką oczywiście, ma swoją wersję) w każdym razie w którymś momencie nocnik stał się wr...
prześliczna, a jaka piękna czapa - też na taką choruję
OdpowiedzUsuńNajważniejsza - rąsia w buzi :)
OdpowiedzUsuńCudowne zdjęcie i czapeczka piękna!!! Tap madyl wysiada :*
OdpowiedzUsuńPiękność! Jakie oczy!
OdpowiedzUsuńale czaka fajna :-) rzecz jasna ze siada. :-)
OdpowiedzUsuńno modelka jak się patrzy !
OdpowiedzUsuńBoska jest :) .
OdpowiedzUsuńBA! :D
OdpowiedzUsuńWysiada nie tylko Polisz Tap Madl, ale nawet Tap Madl World ;p
OdpowiedzUsuńŚliczna jest Pola, a czapce też bym się nie oparła (mam straszna jazdę na czapki i sweterki :) )
Rąsia w buzi być musi, nawet sesja nie jest w stanie tego zmienić :)))))) Czapkę wprawdzie pożyczyłyśmy, ale jak sobie patrzę na tą moją małpkę przerobioną na sówkę, to sama na taką czapę zachorowałam. Dzieki za komplementy...przekażę na uszko :D
OdpowiedzUsuńwow!!! piękne zdjęcie! a Luski oczy piękne. JJ ustawia się w kolejce do jej serca:-)
OdpowiedzUsuńturkusowe!
OdpowiedzUsuńale rewelacyjna czapka :D a oczy przepiękne :D
OdpowiedzUsuńbabcia Emilki spojrzała na to zdjęcie i spytała: Emilka na cudzym blogu? po czym założyła okulary i powiedziała: jaka podobna! :P
OdpowiedzUsuńi oczy i czapka pierwsza klasa :-)
OdpowiedzUsuńDziękujemy pięknie za komplementy :) Oczy szczęśliwie już się po szpitalnej zawierusze rozjaśniły więc mogę codziennie podziwiać...czapka ciągle w planach :)))
OdpowiedzUsuń