Posty

nowa miłość

Obraz
Strach był. Poza obawą o to, że drugie dziecko mnie Luśce "zabierze" najbardziej bałam się tego, że dziewczyny zwyczajnie się nie polubią. Że Pola będzie zła i zazdrosna, że nie zrozumie fenomenu potrzeb noworodka a potem niemowlaka. Że Tosia nie zniesie hałaśliwej i nadaktywnej starszej siostry. Że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tak bardzo się myliłam :)  Od pierwszej chwili. Od pierwszego dnia. Kocha. Tuli. Opowiada. Tłumaczy jej świat po swojemu. Uczy i bawi. Jednym słowem - trzymają sztamę :D  A mnie od patrzenia na tę nową czystą miłość dech zapiera. I oczy mam ciągle mokre. Moje córki,moje serce... moja duma :)

Rządzę :)

Obraz
 Na co dzień wszyscy się spieszymy, większość dni jest wypełnionych od rana do pory kąpieli i spania. Pobudka Tośki piąta z hakiem - dla niej to już początek dnia choć ja dałabym wiele, żeby zapadła w słodki sen chociaż na pół godziny... na kwadrans chociaż :) Pobudka Luśki tuż po szóstej. To barbarzyńska pora, czemu wyraz Luśka daje dobitnie. Ale wyjścia nie ma, w tle słychać już tatę szykującego poranną porcję kawy/herbaty/mleka. Poranne korki są bezlitosne więc margines czasu na dotarcie do żłobka i pracy musi być znaczny. Święta Tośka w tym czasie czeka - jak zawsze niewiarygodnie cierpliwie, z oszałamiającym uśmiechem na ustach :) Mycie, czesanie, mleko, ubieranie... i kwadrans przed siódmą zostajemy same. Karmienie. Później jedni mają czas na drzemkę a drudzy na śniadanie, sprzątanie, mycie, ubieranie, porządkowanie - wygląda to na jeden wielki chaos, ale jest jak w kalejdoskopie, wszystko precyzyjnie rozplanowane. Jeśli mam szczęście zdążę wypić herbatę. Jeśli nie, znajom...

Wyższy poziom

Obraz
Tośka. Wiek: tydzień szósty. Zrodzona z matki wariatki i ojca zen. Płeć: żeńska (zdecydowanie, nie dam się ponieść źle pojętej filozofii gender). Włosy: wciąż czarne i szalone. Oczy: porażająco niebieskie. Koloryt: południowotatarski (po mamusi). Masa: 4300g z odrobiną niemowlęcego ciałka, ale w dalszym ciągu długonogi kurczak. Charakter: ostoja spokoju. Stosunek do życia: zdecydowanie zdystansowany ;P Rozpoczynamy erę szeroko otwartych oczu i ust. Podziwiania świata, najlepiej z wysokości dorosłego i ssania-dziamgania o każdej porze dnia i nocy. Bardzo mi się podoba ta nowa Tosia - zainteresowana życiem :))) Luśce też się podoba, że nowa siostra przejawia nowe cechy człowiecze. Dopiero co przywykła do cichej i ciepłej lali śpiącej w łóżku lub przy piersi a tu proszę, niespodzianka! Dziewczynki się kochają... bardzo. Ze strony starszej jest to miłość gwałtowna i szalona, nieco zaborcza i trudna do opanowania. Objawiająca się gorącymi uściskami, całusami, tarmoszeniem i wyśpiewyw...

kudłata małpka vol. 2

Obraz
Rzutem na taśmę, tuż przed Dniem Kobiet, powitaliśmy na świecie córkę numer dwa :) Po raz kolejny znienacka i niezupełnie zgodnie z planem, ale efekt przeszedł nasze oczekiwania ;P Za wcześnie jeszcze na relację porodową i szersze wrażenia z powrotu do domu... musimy trochę okrzepnąć i nabrać dystansu. Ale będzie, z czasem. Na powitanie Tosia w wersji "pierwszodniowej"

Nocnikowe love i 38 tydzień

Udało się! Długo nie chciałam się chwalić, żeby nie zapeszyć, ale od kilku miesięcy Luśka korzysta z pieluszek tylko na noc i dłuższe podróże. Radość nasza wielka tym bardziej, że już wkrótce wydatki na pieluchy ulegną co najmniej podwojeniu (!). Jest więc realna szansa na uniknięcie rodzinnego bankructwa ;))) Młoda Dama dumna jest z siebie prawie tak jak my... ale nasza droga do pożegnania pieluszek była długa i kręta, oj kręta! Luśkowa przygoda z nocnikiem zaczęła się około 10 miesiąca życia. Opiekujący się Polą dziadek, jako jednostka uparta i konsekwentna, sadzał małą dupkę na nocnik regularnie. Siadanie odbywało się chętnie i bez oporów, ze skutkami jak to w tym wieku bywało różnie. Udało się, albo i nie, ale każdy sukces witany był z ogromnym entuzjazmem. Niestety nie mogę powiedzieć, żeby nocnikowy bakcyl został chwycony. Nie wiadomo też dokładnie co się stało (każdy z zainteresowanych, poza Luśką oczywiście, ma swoją wersję) w każdym razie w którymś momencie nocnik stał się wr...

uzupełniam zaległości

Obraz
Tak postanowiłam. Zanim na nowo porwie mnie noworodkowy wir, postanowiłam sobie uzupełnić możliwie dużo luk jakie sama sobie stworzyłam ;) Dawno, dawno temu - ze dwa miesiące już będą, zostałam nominowana przez Sylwię  do nagrody Versatile Blogger Award :D  Szalenie miłe to wyróżnienie i wcale o nim nie zapomniałam, tylko... wiadomo, codzienność :) Zasady: - pochwalić się Nominacją - więc chwalę się oficjalnie :) - napisać o sobie 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie  - nominować 7 innych Blogerów, zapraszając tym samym ich do zabawy - poinformować wspomnianych wyżej o Nominowaniu. Czytając Wasze blogi zwróciłam uwagę, że większość już wzięła udział w tej zabawie, wiec pominę dwa ostatnie punkty - jeśli zaś ktoś mi umknął, niech czuje się nominowany :D Czego o mnie nie wiecie? 1. Jestem mańkutem. Totalnym :) Jestem leworęczna, lewonożna, lewooczna ... i co tam jeszcze może być lewostronne. 2.  Gazety zawsze czytam od ostatniej st...

Mam za sobą

Trzydzieści trzy lata w, mocno obecnie nadwątlonym, przekonaniu o swojej wyjątkowości. Trzydzieści pięć tygodni ciąży w oparach wirusów i absurdu. Pięć i pół godziny spędzonych w szpitalu na potwierdzaniu krzywą glukozową cukrzycy ciążowej co to jej nie mam. Jeden tyłek (większą ilością nie dysponuję) obity bo jest "marznący deszcz" i niedziela (że też akurat w takich momentach prognozy muszą się sprawdzać!). Tysiącpięćsetstodziewięćset nieprzespanych nocy bez obietnicy poprawy. Czterysta śródnocnych rozmów o życiu zakończonych zaśnięciem współrozmówcy. Ofnaście prób przekonania dwuipółlatki, że śpiewanie "całuski, całuski, dzisiaj dla was mamy" o 2:53 nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Jedną dawkę leków przeciwgorączkowych podaną w przypływie paniki o 3:59, kiedy już wiadomo było że te całuski to nie "wielka miłość" tylko 39,8 stopnia. Osiemnaście rolek papieru toaletowego "soft" zużytego na wycieranie nosa, nakrywanie stołu, projektowa...