Posty

Przedszkolak

Obraz
Od pierwszego września Luśka powędrowała do trzylatków. Powędrowała chętnie i bez oporów, bo bardzo już tęskniła za dziećmi. Obawialiśmy się zmiany budynku, pań, kolegów bo Luśka naprawdę pokochała swój żłobek i ciocie. I nawiązała w grupie pierwsze przyjaźnie a większość z jej koleżanek i kolegów z grupy pozostała w żłobkowej grupie przed-przedszkolnej. O pójściu do przedszkola mówiłyśmy sobie wielokrotnie podczas naszej drogi porannej, bo Luśkowy żłobek 'siatka w siatkę' z przedszkolem. Pola chciała wiedzieć, czemu ona tu a inne dzieci tam więc kolejność na drodze edukacyjnej miała opanowaną. Ale wiedzieć to nie to samo co doświadczyć. Kiedy więc zaczęły się wakacje zaczęliśmy, najpierw niby przypadkiem i przy okazji, a później już normalnie rozmawiać z nią o "tym nowym". Opowiadaliśmy co to znaczy zamienić żłobek na przedszkole. Że gdzie indziej - parę razy pojechaliśmy pod nowe przedszkole na spacer, obejrzeliśmy z zewnątrz plac zabaw, wspólnie pozaglądaliśmy prze...

Trzy lata, roku pół

Obraz
Skończyło się lato dekady. Dawno nie mieliśmy tak słonecznych i udanych wakacji. Jeździliśmy, gościliśmy się, zwiedzaliśmy. Luśka poużywała sobie za wszystkie czasy! Słońce, woda, piasek, las... i pyszności :) Kudłata zdaje się również odczuwać satysfakcję z minionych miesięcy ;P A ja? Z końcem ciepłych dni, kiedy słońce przestało razić w oczy, ujrzałam z pełną ostrością, że oto mam w domu rasową trzylatkę i całkiem obiecującego półroczniaka. Jak ten czas leci... z nowicjuszki przeradzam się w prawdziwą multi-matkę ;P A trochę się bałam wakacji - Małż w pracy, Luśka w przerwie żłobkowo-przedszkolnej i wciąż jeszcze leżąca Kudłata. Ale jak zwykle okazało się, że strach ma wielkie oczy. Po pierwsze-starsza. Ostatnie miesiące przed ukończeniem przez Polę trzech lat był potężnym skokiem rozwojowym. Bunt dwulatka zgasł tak nagle jak się rozpalił i któregoś dnia moje dziecko po prostu obudziło się miłe, grzeczne i komunikatywne. Serio serio! To na pociechę wszystkim tym, którzy wciąż jeszcze...

nowa miłość

Obraz
Strach był. Poza obawą o to, że drugie dziecko mnie Luśce "zabierze" najbardziej bałam się tego, że dziewczyny zwyczajnie się nie polubią. Że Pola będzie zła i zazdrosna, że nie zrozumie fenomenu potrzeb noworodka a potem niemowlaka. Że Tosia nie zniesie hałaśliwej i nadaktywnej starszej siostry. Że będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tak bardzo się myliłam :)  Od pierwszej chwili. Od pierwszego dnia. Kocha. Tuli. Opowiada. Tłumaczy jej świat po swojemu. Uczy i bawi. Jednym słowem - trzymają sztamę :D  A mnie od patrzenia na tę nową czystą miłość dech zapiera. I oczy mam ciągle mokre. Moje córki,moje serce... moja duma :)

Rządzę :)

Obraz
 Na co dzień wszyscy się spieszymy, większość dni jest wypełnionych od rana do pory kąpieli i spania. Pobudka Tośki piąta z hakiem - dla niej to już początek dnia choć ja dałabym wiele, żeby zapadła w słodki sen chociaż na pół godziny... na kwadrans chociaż :) Pobudka Luśki tuż po szóstej. To barbarzyńska pora, czemu wyraz Luśka daje dobitnie. Ale wyjścia nie ma, w tle słychać już tatę szykującego poranną porcję kawy/herbaty/mleka. Poranne korki są bezlitosne więc margines czasu na dotarcie do żłobka i pracy musi być znaczny. Święta Tośka w tym czasie czeka - jak zawsze niewiarygodnie cierpliwie, z oszałamiającym uśmiechem na ustach :) Mycie, czesanie, mleko, ubieranie... i kwadrans przed siódmą zostajemy same. Karmienie. Później jedni mają czas na drzemkę a drudzy na śniadanie, sprzątanie, mycie, ubieranie, porządkowanie - wygląda to na jeden wielki chaos, ale jest jak w kalejdoskopie, wszystko precyzyjnie rozplanowane. Jeśli mam szczęście zdążę wypić herbatę. Jeśli nie, znajom...

Wyższy poziom

Obraz
Tośka. Wiek: tydzień szósty. Zrodzona z matki wariatki i ojca zen. Płeć: żeńska (zdecydowanie, nie dam się ponieść źle pojętej filozofii gender). Włosy: wciąż czarne i szalone. Oczy: porażająco niebieskie. Koloryt: południowotatarski (po mamusi). Masa: 4300g z odrobiną niemowlęcego ciałka, ale w dalszym ciągu długonogi kurczak. Charakter: ostoja spokoju. Stosunek do życia: zdecydowanie zdystansowany ;P Rozpoczynamy erę szeroko otwartych oczu i ust. Podziwiania świata, najlepiej z wysokości dorosłego i ssania-dziamgania o każdej porze dnia i nocy. Bardzo mi się podoba ta nowa Tosia - zainteresowana życiem :))) Luśce też się podoba, że nowa siostra przejawia nowe cechy człowiecze. Dopiero co przywykła do cichej i ciepłej lali śpiącej w łóżku lub przy piersi a tu proszę, niespodzianka! Dziewczynki się kochają... bardzo. Ze strony starszej jest to miłość gwałtowna i szalona, nieco zaborcza i trudna do opanowania. Objawiająca się gorącymi uściskami, całusami, tarmoszeniem i wyśpiewyw...

kudłata małpka vol. 2

Obraz
Rzutem na taśmę, tuż przed Dniem Kobiet, powitaliśmy na świecie córkę numer dwa :) Po raz kolejny znienacka i niezupełnie zgodnie z planem, ale efekt przeszedł nasze oczekiwania ;P Za wcześnie jeszcze na relację porodową i szersze wrażenia z powrotu do domu... musimy trochę okrzepnąć i nabrać dystansu. Ale będzie, z czasem. Na powitanie Tosia w wersji "pierwszodniowej"

Nocnikowe love i 38 tydzień

Udało się! Długo nie chciałam się chwalić, żeby nie zapeszyć, ale od kilku miesięcy Luśka korzysta z pieluszek tylko na noc i dłuższe podróże. Radość nasza wielka tym bardziej, że już wkrótce wydatki na pieluchy ulegną co najmniej podwojeniu (!). Jest więc realna szansa na uniknięcie rodzinnego bankructwa ;))) Młoda Dama dumna jest z siebie prawie tak jak my... ale nasza droga do pożegnania pieluszek była długa i kręta, oj kręta! Luśkowa przygoda z nocnikiem zaczęła się około 10 miesiąca życia. Opiekujący się Polą dziadek, jako jednostka uparta i konsekwentna, sadzał małą dupkę na nocnik regularnie. Siadanie odbywało się chętnie i bez oporów, ze skutkami jak to w tym wieku bywało różnie. Udało się, albo i nie, ale każdy sukces witany był z ogromnym entuzjazmem. Niestety nie mogę powiedzieć, żeby nocnikowy bakcyl został chwycony. Nie wiadomo też dokładnie co się stało (każdy z zainteresowanych, poza Luśką oczywiście, ma swoją wersję) w każdym razie w którymś momencie nocnik stał się wr...