Posty

...

... niech mnie ktoś przytuli...

Żłobek, miesiąc 1. Ciąża, miesiąc 4.

Obraz
Długo mnie nie było. Naprawdę długo. I teraz w głowie mam taką gonitwę myśli, że sama nie wiem, co powinno ukazać się jako pierwsze :) Najpierw czekałam z wnioskami żłobkowymi, żeby nie pisać na gorąco. Potem dopadła nas obie choroba, a zaraz później… następna. Od poniedziałku wróciliśmy wszyscy do jako takiej normy i staram się poukładać wszystkie refleksje. Na pierwszy ogień: żłobek. Nasz żłobek jest państwowy. Nie było w nim dni adaptacyjnych, ani integracyjnych ani nic podobnego. W połowie sierpnia otrzymaliśmy informację, żeby przyprowadzić dziecko drugiego września z zapasem pieluch (nasza droga do nocnika jest wyjątkowo wyboista, ale o tym kiedy indziej) i ubrań na zmianę. Tyle. Trochę nam się to zimne i bezduszne wydało, więc Małż wybrał się z Luśką do żłobka na tzw. Partyzanta :) Obejrzeli co się dało z zewnątrz i zapukali do dyrekcji. Dyrekcja, mimo że wzięta z zaskoczenia, stanęła na wysokości zadania i oprowadziła moją drużynę po wszystkich kątach. Zaprowadziła do s...

Gdzie, jeśli nie w domu?

„W co się bawić? W co się bawić, Gdy możliwości wszystkie wyczerpiemy ciurkiem?  Na samą myśl pot zimny zrasza zaraz czoło  I mniej wesoło pod Czerwonym ci Kapturkiem  W co się bawić? W co się bawić? Tych wątpliwości nie rozwieje żadna wróżka,  Kopciuszek dawno przestał grać w inteligencję, Inteligencja już nie bawi się w Kopciuszka.  Niedobrze jest, gdy czyha nuda,  Gdy nie chcesz grać już w berka czy czarnego luda,  A kiedy nawet już nie będą miały wzięcia  Szare komórki do wynajęcia”                                                                                                  Wojciech Młynarski "W co się bawić" Pomysłów na zabawy w domu na razie nam nie brakuje. I nu...

Jaką będziesz starszą siostrą?

Obraz
Ostatnio często zadaję sobie to pytanie patrząc na Polę.  Mam w domu zupełnie niesamowitą, niepowtarzalną dwulatkę. Pogodną i uśmiechniętą, rozgadaną i rozśpiewaną. Ciekawą wszystkiego. Włażącą i wspinającą się wszędzie – gdzie się da i gdzie teoretycznie się nie da ;) Kochającą zwierzęta mniej lub bardziej futerkowe (a naszą Miećkę darzącą uwielbieniem) . Prowadzącą arcypoważne rozmowy z nami, dziadkami, a także z dziećmi na placu zabaw, podwórkowymi kotami i drewnianą królewną :D Kocham ją nad życie – jest mądra, zabawna i z całą pewnością ma dobre serduszko.  Ale jest też niepokorna, asertywna i przyzwyczajona do niepodzielnej uwagi wszystkich otaczających ją dorosłych. Jak sprawdzi się jako starsza siostra? Jak przygotować ją do konieczności podzielenia się uczuciami  i czasem rodziców z maleństwem, które się pojawi? Jak rozmawiać, co mówić, żeby ta zmiana nie oznaczała dla niej łez niezrozumienia i poczucia odrzucenia? Ja sama muszę chyba poukładać...

Najnowsze wieści z podwórka...

... od marca będzie nas czwórka :)

Odpowiadam

Obraz
Kilka dni temu zostałam wyróżniona przez  Sylwię  i zaproszona do zabawy Bardzo dziękuję za wyróżnienie i niniejszym postem wypełniam moją powinność :) ZASADY Nominacja Liebster jest otrzymywana od innego blogera   w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".   Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów,   więc daje możliwość ich rozpowszechniania.   Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań   otrzymanych od osoby, która Cię nominowała.   Następnie Ty nominujesz 5 osób (informujesz ich o tym)   oraz zadajesz im 11 pytań.   Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. MOJE ODPOWIEDZI 1. Czarne czy białe?   W teorii białe, w praktyce zwykle wychodzi na szaro. 2. W prawo czy w lewo?   W lewo. Ja mańkut jestem :) 3. Szarlotka czy sernik?   Jeśli mam być szczera, najchętniej schab. 4. Dzień czy Noc?   Noc. 5. W góry czy nad morze?   Lubię g...

Kiedy pada.

Obraz
Dni jak ten, kiedy od rana pada nam na głowę, mają swój specyficzny urok. Luśka w ogóle się cieszy z deszczu – w końcu to woda, kalosze można włożyć, w kałużach poskakać… a błoto to taki przyjazny materiał kosmetyczno-budulcowy ;) Dla mnie deszczowy dzień oznacza więcej czasu w domu. Pomiędzy godzinami czają się chwile tylko dla mnie, pięciominutówki z herbatą albo telefonicznymi plotkami. W antraktach sztuki o garnkach i ścierkach momenty refleksji i zamyślenia :) To nic, że pochmurno. Że świat wokół w szarościach – ja lubię szarości i lubię deszczową ciszę. Poza tym… wieczory po deszczu mają swoją magię. Jakoś tak dobrze się zrobiło i z dużą pogodą spoglądamy ostatnio w naszą rodzinną przyszłość :D